poniedziałek, 3 czerwca 2019

Tekturki- czy warto je pokochać?


Tekturki  to nasz temat miesiąca na grupie fb: Wsparcie na starcie czyli scrapuj z Artimeno

Nasz cykl rozpoczynamy od zadania sobie pytania: Czy można tekturki?




Tekturki z beermaty, wykonane są z lekkiej tektury o grubości (1,00  do 2,00 mm)
w kolorze naturalnej bieli lub lekkiego beżu.
Jest to  najczęściej wybierany dodatek do naszych prac.

Tak naprawdę nie pamiętam, kiedy moja praca powstała bez ich użycia.
To mnie skłoniło do napisania kilku słów na ten temat i podzielenia się spostrzeżeniami:


Za co tak naprawdę kocham tekturki?


 1. Za różnorodność:

  Znajdziemy mnóstwo pomysłów na każdy temat, 
na każde święto i na każdą okoliczność, ramki, napisy, cytaty… długo by wymieniać.
 Każda okazja jest obsypana przez producentów tekturek mnóstwem projektów. 
Czasem kilka rozmiarów tego samego wzoru. 
Warto też wspomnieć o tekturkach - tłach.
Kto nie czuje się na siłach aby stosować pasty strukturalne powinien po nie sięgnąć.
Łatwo je podzielić i dostosować do rozmiarów pracy.
Efekt użycia tekturek jest przewidywalny -  przymierzamy i decydujemy czy pasuje.


2. Za efekt trójwymiarowości w pracy:

Nawet przyklejenie tekturek bez użycia kostek dystansowych daje niezwykły efekt i  wyróżnia je w pracy.



Tekturka, która daje możliwość przymocowania za pomocą kostki dystansowej
 prezentuje się jeszcze ciekawiej.
Tu poniżej chciałam, żeby para młoda sprawiała wrażenie spacerującej po ogrodzie i efekt ten
uzyskałam właśnie dzięki kostkom dystansowym. Nawet wśród tak bogatej kwiatowej kompozycji dookoła, para młoda "na kostkach" dystansowych pozostaje nadal numerem jeden.



Jeszcze jeden przykład tej samej tekturki pary młodej - przyklejonej za pomocą
 kostek dystansowych. 
Natomiast napis "two become one" przyklejony na magic klej-  bezpośrednio do papieru.
Widzicie jaka jest różnica?



Niektóre tekturki występują w wersji tak zwanej warstwowej.
Obie części po wyjęciu z arkusza sklejamy ze sobą.
I tu efekt 3D jest jeszcze bardziej rewelacyjny, nie da się go zastąpić żadną inną "sztuczką".




3. Za to, że nadają niepowtarzalności każdej naszej pracy:

     Wiecie o co chodzi?
Kupując wykrojnik skazujemy się na używanie go w kilkunastu / kilkudziesięciu projektach.
Ileż można stworzyć prac z tym samym wzorem?

A tymczasem tekturki dają nam przeogromne możliwości.
Każda praca, nawet na tą samą okoliczność, może być inna.


4. Za inspiracje:

Czasem spoglądając na tekturkę, już wiecie, co z niej powstanie, już widzicie ją w pracy :-).
Trzeba przyznać, że projektanci i producenci tekturek z beermaty
 mają duży wpływ na naszą twórczość.




5. Za możliwość przemiany:

Tą niewątpliwą zaletę tekturek wymieniłam jako ostatnią, ale sami wiecie, że to temat rzeka.

Czasem do naszej wizji pasują tekturki bez żadnych dodatkowych czynności,
 wklejamy je do pracy bez specjalnych zabiegów i wplatamy w kompozycję w stanie "surowym".





Czasem ponosi nas fantazja -  chcemy odmienić naszą tekturkę i sprawić, żeby "wtopiła się"  w pracę i sprawiała wrażenie zaprojektowanej specjalnie do naszej wizji.

Możemy to zrobić na wiele sposobów i na przykładach moich prac
przedstawię Wam kilka wybranych sposobów na takie "dopasowywanie" tekturek do pracy:


Najczęściej używam do tego mgiełek lub farb.
Na przykładzie poniżej zastosowałam matową farbę kredową.
Jak widzicie do pracy zdecydowałam się na warstwową tekturkę - pisankę.
Przed sklejeniem, dolną warstwę pomalowałam pędzelkiem ciut mocniej.



Bardzo często tekturki maluję / wybielam  białym gesso, zwłaszcza w pracach świątecznych, dodatkowo nakładam też pastę strukturalną, bądź pastę  śniegową.
Tutaj śnieg "udaje" pasta strukturalna nałożona gdzieniegdzie palcem.



Tekturki  często tuszuję- tu zegar, który przyciemniłam  tuszem DistressInk Vintage Photo:



Tutaj tuszami pokolorowałam cały tekturkowy napis.
Do nakładania tuszu  i cieniowania przyda się Wam gąbeczka:




Spójrzcie na warstwową tekturkę z napisem.
Pomalowanie dolnej warstwy czarnym tuszem, nie dość, że dopasowało ją do kolorystyki pracy
- to nadało jej zupełnie innego charakteru i pogłębiło przestrzenność,
 a napis"yse your WINGS" stał się zdecydowanie bardziej widoczny.



Jeżeli wymaga tego od nas styl pracy -
możemy tekturkę potraktować  preparatami z efektem rdzy.
Pamiętajcie jednak, że nie  nie mogą to być te tekturki zbyt ażurowe i  delikatne.




Ania na  tekturkach trybikach  -  efekt rdzy osiągnęła z pomocą pasty satynowej  Daily Art.




Tekturki z beermaty świetnie wyglądają w połączeniu z pastami pękającymi::



Kilka wskazówek na temat tekturek:

1. Niektóre tekturki sprzedawane są w arkuszach - ja tę wersję lubię najbardziej,
ze względu na ułatwione przechowywanie.
Ale minus jest taki, że trzeba ją wyjąć z tego arkusza.
.Robimy to za pomocą cienkiego ostrego nożyka lub najlepiej żyletki,
delikatnie nacinając w strategicznych miejscach.
Jeżeli po wyjęciu z arkusza na tekturce widać miejsca "zastosowania" żyletki, to delikatnie spiłujcie je pilnikiem do paznokci.



2. Jeżeli mamy taką możliwość, to  mocujemy tekturkę za pomocą kostek dystansowych,
Pamiętajcie jednak, że kostki przyklejamy w miarę równomiernie,
 z lekkim odstępem od brzegu tekturki,
żeby po prostu były mniej widoczne w pracy.
Niedopuszczalna jest sytuacja, kiedy kostka dystansowa wystaje zza tekturki.





3. Nie wszystkie tekturki podklejamy kostkami dystansowymi, niektóre ze względu na swoją ażurowość i delikatność muszą być przyklejone. Jak to zrobić, aby nie wyciekał z pod nich magic?
Znakomity sposób znalazła Ania:
klejem smarujemy nie tekturkę, tylko dłoń, a potem delikatnie przeciągamy tekturką po kleju:




4. Nie wyrzucajcie pozostałości po wyjęciu wzoru.

Ja w przypływie wolnego czasu,  tnę je na małe kawałki i wykorzystuję potem  w roli kostek dystansowych.
Poza tym arkusz po wyjęciu tekturki możemy potraktować treningowo i sprawdzić, jak np. media współpracują z beermatową tekturką.




I na koniec praca na dowód, że naprawdę uwielbiam tekturki.
Nie dość, że użyłam ich naprawdę dużo,
 to pomieszałam sposoby ich  przemiany:



To są te tekturki, przyznacie, że w mojej pracy prezentują się w całkiem nowej odsłonie:




Mam nadzieję, że zachęciłam Was do używania tekturek w pracach.

Wyszukajcie swoje ulubione w tekturkowym dziale Artimeno,



  Pozdrawiam
 
 Kasia

3 komentarze:

  1. Dla mnie to jest naprawdę bardzo ciekawie.Oceniam to po prostu bardzo wysoko.

    OdpowiedzUsuń
  2. To jedyny element, którego nigdy nie potrzebowałam w swoich pracach. Tekturki, które kupiłam na samym początku, bo mi ktoś źle doradził, przeleżały w szufladzie 5 czy 6 lat. Dopiero w tym tygodniu mnie zainteresowały, bo okazało się, że pasują do prac mediowych, które zaczęłam właśnie robić. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny wpis
    Już w następnej kartce znajdzie się miejsce na tekturkę, a mam ich sporo ;-)

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.